<
Nowości Stara strona
Cech Canada 03-06.07
3 dni po powrocie z Krakowa lub Jablonca, reprezentacja OKSu w sile 7 osób (Marzena, Kuba, Tadzio, Marek, Mateusz, Robert, Pepe) wyruszyła aż pod czesko-austriacką granicę – w okolice miasteczka Kunžak, na zawody ČESKÁ KANADA 2008.
Na miejscu pierwsza, 3-osobowa, ekipa założyła 4-namiotowe obozowisko, zapominając jednakże o otoczeniu go fosą, co bardzo by się w przyszłości przydało…Wieczorem dotarł drugi samochód i późnym rankiem (start o 13:00) byliśmy gotowi do walki.
1 etap, czwartek 3.07, skrócony klasyk
Centrum ulokowane 12km od naszego kempingu, o pogodzie najlepiej świadczy to, że ok. 1000 uczestników, zamiast na łące, rozłożyło się w lesie :] Z ciekawostek wspomnieć należy jeszcze o opaskach (takich all inclusive), które otrzymaliśmy jako biegacze mieszkający na kempingu oraz różowym kolorze opisów :) W lesie młodzi (H14, 18 i 21A) niestety nie popisali się, honor próbowali jeszcze jakoś ratować starsi (D40B, H40B i 45), niemniej zakończyliśmy bez miejsca w pierwszej 3. Teren typowo czeski, milion detali na mapie, przewyższenie, kamienie. Po południu smažený sýr i kąpiel w miejscowym rybniku.
2 etap, piątek 4.07, klasyk
W nocy z racji braku fosy przez albo pod namiotami płynęły nam strumyczki, namiot serwisowy prawie odleciał, ale obyło się bez strat (w ludziach i sprzęcie), więc nie było tak strasznie. O szczęściu nie mogą za to mówić jedyni oprócz nas Polacy na tych zawodach – reprezentanci GIBnO Warszawa – których od zagłady uratowała podobno tylko taśma hydrauliczna. Ale wracając do biegania, centrum z 1 dnia, trochę większe góry, dłuższe trasy i tyle. W miarę możliwości pobiegł Kuba, Pepe i Tadzio żegnają się z 45-minutowym handicapem, weterani dobrze trzymają się w okolicach 5 (Robert i Marzena) i 8 (Marek) miejsca. Niestety, z powodu zbiegu nieszczęśliwych okoliczności, nie udaje się zgłosić najmocniejszych zawodników do nocnego sprintu, pozostaje tylko obejrzenie dekoracji (trwała może 10 minut) i wieczorna gra w badmintona.
3 etap, sobota 5.07, klasyk
Tym razem centrum zawodów na miejscu, także ci z późnymi minutami mogli sobie pospać, a potem w lesie spotkać chyba wszystkie możliwe warunki pogodowe oprócz śniegu. Teren z mniejszymi górkami, ale za to zdecydowanie bardziej zielony. Prawie 30% naszych zawodników dostaje NKLa, 5 jest Robert, 6 Kuba, 10 Marek, reszta poza pierwszą dziesiątką.
4 etap, niedziela, 6.07, skrócony klasyk, handicap (niebywałe!)
Musimy opuścić miejsce namiotowe do 9:30, wczesny ranek mija więc na zwijaniu, wczesne minuty się trochę wykręcają. Mapa częściowo ta co poprzedniego dnia, trochę mniej zielonego i kamieni. Szybkie, ale uważne bieganie na koniec zawodów. Nareszcie w miarę przyzwoity bieg notuje Tadzio, a Marzena jako jedyna może się pochwalić etapowym zwycięstwem i gdyby jeden więcej podbity punkt 3 dnia, byłoby jedyne nasze podium. Tylko dlaczego niektórzy nie startowali 4 dnia? Ciężko stwierdzic...
Warto jeszcze dodać, że, chociaż niezbyt mieliśmy możliwość napisać to na forum, trzymaliśmy kciuki za naszych na JWOCu i w miarę możliwości ekscytowaliśmy się wynikami.
Szybko podliczając, zaliczyliśmy 7 startów w 10 (Wawel) lub 9 (Petit prix) dni.
Wyniki na Ceska KanadaTadzio